




Tuiles to lekkie jak piórko ciasteczka, które tuż po upieczeniu układa się w specjalnej formie, dzięki czemu po wystygnięciu zachowują charakterystyczny dla siebie wygięty kształt.
Styczniowe wyzwanie Daring Bakers stawiało na lekkość. Zadaniem było wykonanie tuiles w dowolnym kształcie i przygotowanie dowolnego, równie lekkiego dodatku - musu, sorbetu, lekkiego dipu... Ja swoje tuiles wygięłam w kształt rurek, a podałam je z lekkim musem czekoladowym według przepisu Pascala. Idealne połączenie.
Styczniowym wyzwaniem "opiekowały się" Karen z blogu Bake My Day oraz Zorra, autorka blogu 1x umruehren bitte. Autorami przepisów na Tuiles są Angélique Schmeink oraz Michel Roux. (This month's challenge is brought to us by Karen of Bake My Day and Zorra of 1x umruehren bitte aka Kochtopf. They have chosen Tuiles from The Chocolate Book by Angélique Schmeink and Nougatine and Chocolate Tuiles from Michel Roux.)



Ostatnio w naszej kuchni króluje tortilla. Też tak czasami macie, że jecie coś seriami? U nas jest to całkiem normalne. Jak mieliśmy ochotę na makaron, to próbowaliśmy seryjnie przeróżnych przepisów na spaghetti. Teraz akurat eksperymentujemy z tortillą. Jedliśmy już tortillę z kurczakiem, kukurydzą i delikatnym sosem meksykańskim, poniższy przepis zaś jest wynikiem naszych eksperymentów z fasolą w sosie pomidorowym Heinza.




Chociaż na codzień staramy się urozmaicać swoje śniadanie, nieczęsto publikuję tutaj śniadaniowe przepisy. A szkoda! Czas najwyższy to zmienić. Zaczynam więc od ekspresowej Nigelli i jej propozycji na jajecznicę meksykańską. Ponoć jest idealna na kaca ;). Ja nie testowałam tej właściwości, ale smak ma idealny. Pikantny, przez co bardziej wyraźny niż w klasycznej wersji. Pomidory sprawiają zaś, że jajecznica nie jest sucha. No i tortille. Mój kulinarny hit ostatnich dwóch tygodni. Polecam gorąco!.

Coraz bardziej lubię Przepyszne ziemniaki, książkę, którą dostałam w nagrodę za wspólne ziemniaczane gotowanie. Idealna pozycja książkowa na chłodne deszczowe (u was też siąpi deszcz?) dni. Próbowałam już kartoflankę z kukurydzą, teraz przyszła kolej na mieloną wołowinę z fasolą pod kołderką z ziemniaczanego puree.

I znowu wracam do chlebów. Zaniechałam co prawda chwilowo pieczenie pieczywa z użyciem zakwasu, ale drożdżowe na nowo staram się piec. Przepis na chleb z cebulką jest przepisem Liski, podanym na forum Cin Cin. Wprowadziłam drobne zmiany względem oryginalnego pzrepisu - nie użyłam maku do posypania chleba i w odróżnieniu od autorki, piekłam chleb w piekarniku. Tym razem maszyna do chleba posłużyła mi jedynie do wyrobienia ciasta. Dodatkowo do swojego chleba dodałam łyżkę ziół włoskich. Wyszedł pyszny. Mięciutki, z chrupiącą skórką. Polecam.


Podobnie jak w roku ubiegłym KNEDLIK bierze udział w konkursie na blog roku. Jeśli zaglądacie tutaj z przyjemnością, jeśli moje zdjęcia i przepisy są dla was inspiracją, będzie mi bardzo miło, gdy oddacie swój głos na niniejszy blog. Wystarczy, że wyślecie sms o treści H00257 (w numerze znak 0 to cyfra zero) na numer 7144.
Głosowanie będzie miało dwa etapy. Pierwszy kończy się 22 stycznia o godzinie 12. Do drugiego etapu przejdzie dziesięć najwyżej ocenianych blogów z każdej kategorii.
Koszt sms to 1,22 zł, dochód z wysłanych wiadomości zostanie przekazany na opłacenie turnusów rehabilitacyjnych dzieci chorych na porażenie mózgowe. Dodatkowo każdy z głosujących ma szansę na wygranie aparaty fotograficznego Casio Exilim EZ-Z80.
Za wszystkie głosy serdecznie dziękuję!
Śniadaniowy również bierze udział w konkursie. Zainteresowanych zapraszam po szczegóły tutaj.
Na zaprzyjaźnionych blogach aktualnie królują zupy, u mnie w kuchni również. Dzisiaj prezentuję pyszną, kremową kartoflankę z kukurydzą, przepis na którą znalazłam w książce "Przepyszne ziemniaki". Zupa jest gęsta, pożywna, z cudowną słodką i chrupiącą kukurydzą. Do tego chrupiący boczek i krakersy. Bardzo odpowiada mi to połączenie. To już kolejna zupa ziemniaczana, jaką wypróbowałam, w planie mam kolejne. Do wiosny jeszcze daleko, więc niedługo pojawią się kolejne kartoflanki.

Postanowiłam dołączyć do Ireny i Andrzeja i przyjrzeć się tym razem smakom kuchni norweskiej. Niestety w Polsce kuchnia ta jest niezbyt znana. Ja również dopiero ją poznaję. Podstawą norweskiej kuchni, ze względu na geograficzne położenie kraju, są ryby przyrządzane na setki sposobów. Podstawową rybą jest dorsz, ale wykorzystuje się również tak popularnego u nas łososia, śledzie czy pstrągi. Kuchnia norweska jest dosyć ciężka. Norwegowie jadają dużo nabiału (w tym sery kozie czy żółty Jarlsberg), z mięs - baraninę, a również mięso renifera, foki i wieloryba. Najpopularniejszym dodatkiem do dania głównego, podobnie jak u nas w Polsce, są ziemniaki.




